Jasieński w Klimontowie
Powrót poety
W 101. rocznicę urodzin Brunona Jasieńskiego w jego rodzinnym Klimontowie wielbiciele uczcili pamięć poety
Powrót potraktowano serio - w Jasieńskiego wcielił się warszawski aktor Borys Jaźnicki. Ubrany w oryginalny frak poety został przywitany przez 94-letnią Annę Kędzierską, mieszkankę Klimontowa, prawdopodobnie ostatnią osobę w Polsce, która pamięta Jasieńskiego.
Jasieński opuścił Klimontów w 1925 r. Już wtedy cieszył się sławą literackiego skandalisty - jako autor futurystycznych manifestów jak "Nuż w bżuhu", erotyków, złośliwych satyr politycznych publikowanych m.in. w "Szczutku". Bezpośrednim powodem zerwania z miastem była - jak twierdzą dziś mieszkańcy - niezgoda ojca poety, doktora Jakuba Zysmana, na ślub Brunona z Karą Arem, córką bogatego lwowskiego kupca. Rodzinny spór do dzisiaj ży
je w mieście własną legendą - mówi się na przykład, że zdesperowany Bruno próbował popełnić samobójstwo z miłości.Ten wyjazd był początkiem tragicznej tułaczki Jasieńskiego, który wraz z Karą wyjechał w 1926 r. do Paryża, gdzie został komunistą i napisał skandalizującą powieść "Palę Paryż", za którą w 1929 r. został wydalony z Francji. Osiedlił się w ZSRR, gdzie był ortodoksyjnym stalinistą, co nie uchroniło go przed straceniem w 1938 r. za "polski nacjonalizm".
Jasieński w każdej epoce był postacią niemile widzianą - albo za komunizm, albo za buntowniczą poezję, albo za "polski nacjonalizm". Nie miał mu kto stawiać pomników. Tymczasem miasteczko jest pełne śladów i wspomnień. Stoi dom, w którym mieszkał poeta - obecnie to siedziba banku spółdzielczego. W j
ego pokoju na ścianie widniał fresk przedstawiający akt kobiety namalowany przez Tytusa Czyżewskiego. Zamalowano go w latach 70. Na bankowym strychu pozostało wiele papierów, wśród których kryły się juwenilne utwory poety, na przykład sztuka "Znawca kobiet", z której ocalała jedna strona - resztę zabrał ze sobą były dyrektor banku.Impreza w Klimontowie była chrztem bojowym Koła Miłośników Brunona Jasieńskiego. Skąd ten nagły przypływ popularności wyklętego poety, o którym tak śpiewał kiedyś Jacek Kaczmarski: "Niemieckie imię, nazwisko polskiej szlachty (...) Żyd, komunista, paryskie miał kontakty"? Wciąż pozostaje jego poezja - gniewna, śmiała, obrazoburcza, zmysłowa. Właściwie dopiero w naszych czasach można się nią cieszyć w spokoju, nie skupiając się na
jej politycznych uwikłaniach.Podczas obchodów zapowiedziano, że Koło Miłośników podejmie działania na rzecz sprowadzenia prochów Jasieńskiego z więziennego cmentarza pod Moskwą do Klimontowa.
Wojciech Orliński